Paleta cieni MAKEUP REVOLUTION ELIXIR CHOCOLATE - recenzja

Lubicie cienie do powiek? Ja nie wyobrażam sobie bez nich makijażu, uwielbiam!
Znacie słynne czekoladki od MAKEUP REVOLUTION? Chyba każda miłośniczka makijażu już je zna. Jeśli słyszałyście o nich, ale nadal zastanawiacie się nad zakupem, przychodzę z recenzją, która być może ułatwi podjęcie decyzji.

Dziś przedstawię Wam czekoladową paletę MAKEUP REVOLUTION CHOCOLATE ELIXIR.



MAKEUP REVOLUTION CHOCOLATE ELIXIR



Kilka technicznych szczegółów


W palecie znajdziemy 16 cieni o wykończeniu matowym, satynowym oraz perłowym. Dwa z wkładów są większe od pozostałych, ponieważ są to cienie, po które zazwyczaj sięgamy najczęściej - cielisty beż oraz perłowy szampański, który doskonale rozjaśni środek powieki lub wewnętrzny kącik. Oba są bardzo jasne, dla mnie mogłyby być nieco ciemniejsze, jak np. w poprzedniej mojej czekoladce Death by chocolate.

Palety-czekoladki od MAKEUP REVOLUTION są inspirowane czekoladowymi paletami TOO FACED, nie ulega to wątpliwości, jednak temat został już szeroko opisany w blogosferze, nie będę więc go rozwijała. Każdy dokona oceny sam, mnie ten fakt zupełnie nie przeszkadza ;)

Wracając do meritum, czekolady od MUR stworzone są w taki sposób, by były samowystarczalne, stąd obecność w każdej cielistego cienia, kolorów transferowych, które posłużą do łagodzenia przejść między cieniami, a także ciemnych matów oraz perłowych cieni rozświetlających.



MAKEUP REVOLUTION CHOCOLATE ELIXIR


Czy paleta rzeczywiście jest samowystarczalna?
Wszystko zależy od Waszych preferencji. Dla mnie zaproponowany przez producenta zestaw cieni jest wystarczający, choć niestety cielisty cień jest zbyt jasny i nie jest całkowicie matowy, raczej satynowy, pozostawia delikatną poświatę pod łukiem brwiowym. Dla mnie efekt jest do zaakceptowania, choć pewnie znajdą się również jego przeciwniczki. Dodatkowo, cień jest bardzo słabo napigmentowany, co sprawia, że trudno jest nim korygować ewentualne błędy, np. przy zbyt wysokiej aplikacji cieni.

Niska cena vs. jakość


Paleta kosztuje 39,90 zł, więc jej cena jest bardzo atrakcyjna, czy mamy zatem podstawy, by stawiać jej wysokie wymagania?

Jeśli chodzi o pigmentację poszczególnych cieni, jest bardzo nierówna, najlepiej wypadają tu ciemne, matowe odcienie, nieźle radzą sobie również perłowe, do czego MAKEUP REVOLUTION zdążyło już przyzwyczaić swoich fanów. Jasnym matom trzeba za to okazać nieco więcej serca i trochę się z nimi pobawić, by wydobyć ich głębię.

Poniżej swatche wszystkich kolorów z palety, wykonane bez bazy, na "gołej" skórze.






Bawiłam się tą paletą już kilka razy i niestety, muszę stwierdzić, że możliwość budowania intensywności makijażu oka jest w jej przypadku bardzo ograniczona. Cienie mają swoją określoną pigmentację, której nijak nie da się "nadbudować". Odniosłam wrażenie, że w miarę dokładania kolejnych kolorów na siebie tworzy się jednobarwna plama, zamiast gradientu.

Powiem tak, raczej nie jest to paleta do ambitnych, skomplikowanych makijaży, ale też nie oczekiwałam tego od niej. Kupiłam ją jako codzienną i w tej roli sprawdza się idealnie. Mogę wykonać nią prosty, ładny makijaż i nie stracić na to wielu godzin. Kolory są bardzo "moje", ponieważ mamy tu ciepłe brązy i burgundy, nie wieje nudą, można puścić wodzę fantazji przy łączeniu kolorów.

Opakowanie palety wykonano z grubego plastiku z elementami rose gold na wieczku (uwielbiam ten kolor! <3 ), wewnątrz znajduje się duże lusterko, które ułatwia wykonanie makijażu nawet w trudnych warunkach ;)

Dodam jeszcze, że cienie intensywnie pachną czekoladą, co stanowi dodatkowy atut, która z nas nie lubi czekolady?? :D 



MAKEUP REVOLUTION CHOCOLATE ELIXIR



Podsumowując, paleta jest warta ceny, jaką musimy za nią zapłacić. Szczególnie polecam ją osobom, które potrzebują produktu wszechstronnego i szybkiego w zastosowaniu do wykonania codziennego makijażu. Cienie w MAKEUP REVOLUTION CHOCOLATE ELIXIR oferują bezproblemową aplikację i szybki efekt, jednak bez fajerwerków, przy większych ambicjach ich użytkowniczek.



Jak Wam się podoba czekoladka w tym wydaniu? Skusicie się na nią? A może po mojej recenzji emocje nieco opadły?






2 komentarze:

  1. Wiele słyszałam o tej paletce i muszę powiedzieć, że robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladki od MUR są produktami wartymi uwagi, kolory tej palety skradły moje serce ;)

      Usuń